W Rzymie - podobnie jak w Londynie - wszystko zaczęło się od ofensywnego pomocnika, który stracił głowę. Kiedy Paul Scholes, który w Lidze Mistrzów reprezentuje Manchester United od schyłku lat 90., faulował w środku boiska Francesco Tottiego, wiedział, że sędzia upomniał go już wcześniej żółtą kartką. Ten faul był kompletnie bezsensowny. Arbiter nie miał wyjścia. Trzy minuty po fenomenalnym wyczynie Silvy w Londynie odesłał Scholesa do szatni.